Wizyta umówiona na jutro, a dzisiaj juz siedzę i robię sprawozdanie z ostatniego okresu ;)
Śmiesznie to wyglada, ale po prostu spisuję wszelakie objawy, które mnie męczyły...
Bosz... nagle powstała lista dość długa, co mnie wręcz przestraszyło.
Taki raport to dobra sprawa, bo potem na wizycie człowiek chce tyle przekazać, powiedzieć, że o połowie conajmniej zapomina. Tym bardziej, jak ma sie problemy z pamięcią - wystarczy szczegół by wytrącić z wątku i klapa.
Muszę tą kartkę położyć na wierzchu, by móc dopisać jak mi się coś przypomni... tylko żebym nie zapomniała jej zabrać z sobą.
Ciekawa jestem, czy zestaw leków ulegnie zmianie, czy nadal to samo pozostanie.
Może coś dołączy mi doktor nowego... no poczekamy, zobaczymy.
Blog jest historią walki z neuroboreliozą. Od wielu lat borykam się z chorobami, leczenie to jak walka z wiatrakami... W 2009 roku wpadłam przypadkowo na hasło BORELIOZA i zaczęłam drążyć temat. Okazało się, że intuicja mnie nie zawiodła i tym razem.
czwartek, 9 lutego 2012
środa, 8 lutego 2012
Sami zobaczcie jak trudna jest diagnostyka tej paskudnej choroby jaką nam serwuje kleszcz.
Właściwie bardziej odpowiednim stwierdzeniem będzie: dziagnostyka TYCH CHORÓB bo możliwości jest tak dużo, że "strach sie bać".
Sami przeczytajcie:
ARTYKUŁ
"Stwierdzono, iż kleszcze są wektorami 130 odmian wirusów, 200 gatunków piroplazm, kilku gatunków filarii, grzybów, 20 gatunków riketsji, 20 gatunków krętków i innych bakterii. Stąd zjawisko istnienia wielu chorób odkleszczowych takich jak: borelioza, kleszczowe zapalenie mózgu (kzm), tularemia, ludzka anaplazomza grnulocytarna, babeszjoza (piroplazmoza). "
Właściwie bardziej odpowiednim stwierdzeniem będzie: dziagnostyka TYCH CHORÓB bo możliwości jest tak dużo, że "strach sie bać".
Sami przeczytajcie:
ARTYKUŁ
"Stwierdzono, iż kleszcze są wektorami 130 odmian wirusów, 200 gatunków piroplazm, kilku gatunków filarii, grzybów, 20 gatunków riketsji, 20 gatunków krętków i innych bakterii. Stąd zjawisko istnienia wielu chorób odkleszczowych takich jak: borelioza, kleszczowe zapalenie mózgu (kzm), tularemia, ludzka anaplazomza grnulocytarna, babeszjoza (piroplazmoza). "
Więc w sumie to kleszcz może nam podarować taki koktajl przeróżnych gratisów...
Ja już mam wstręt do tych pajęczaków, które są wszechobecne i do tego tak groźne...
Dziś dzwonię umówić się na kolejną wizytę...
niedziela, 5 lutego 2012
Nieznajomi mają wielkie serca...
W Urzędach Skarbowych zaczęły się kolejki.
Widać, że wiele osób już otrzymało rozliczenia z zakładów pracy i składają zeznania w US.
Pamiętajcie o mnie wypełniając swoje PITy.
Wasz 1% jest dla mnie ogromną nadzieją i szansą na lepszą przyszłość.
Każda kwota ma ogromne znaczenie.
Każda pomoc jest na wagę złota.
Teraz po raz kolejny doświadczyłam na własnej skórze, jak wiele dobroci jest w obcych mi ludziach.
Gdy zadzwoniłam do doktor i nie udało mi się umówić wizyty (będę dzwoniła 8 lutego ponownie), przeraziłam się bo miałam za mało jednego z leków.
Napisałam na forum Borelioza, Pomocne mamy i nie spodziewałam się, że odzew będzie tak wielki.
Nie tylko zebrałam Cipronex, którego miałam za mało.
Dostałam róznież inne suplementy czy witaminy.
Bardzo, bardzo dziękuję za każdą tabletkę, wykorzystam wszystkie :D
Mąż się ze mnie śmieje, że jestem jak lekoman. Dosłownie - bo żebrzę o leki (choćby witaminy, ale to tabletki ;) więc skojarzenia miał całkiem trafne). Takie wsparcie jest dla mnie ogromną pomocą.
Jak macie jakieś niezużyte suplementy, których już nie potrzebujecie - dajcie znać ;)
Widać, że wiele osób już otrzymało rozliczenia z zakładów pracy i składają zeznania w US.
Pamiętajcie o mnie wypełniając swoje PITy.
Wasz 1% jest dla mnie ogromną nadzieją i szansą na lepszą przyszłość.
Każda kwota ma ogromne znaczenie.
Każda pomoc jest na wagę złota.
Teraz po raz kolejny doświadczyłam na własnej skórze, jak wiele dobroci jest w obcych mi ludziach.
Gdy zadzwoniłam do doktor i nie udało mi się umówić wizyty (będę dzwoniła 8 lutego ponownie), przeraziłam się bo miałam za mało jednego z leków.
Napisałam na forum Borelioza, Pomocne mamy i nie spodziewałam się, że odzew będzie tak wielki.
Nie tylko zebrałam Cipronex, którego miałam za mało.
Dostałam róznież inne suplementy czy witaminy.
Bardzo, bardzo dziękuję za każdą tabletkę, wykorzystam wszystkie :D
Mąż się ze mnie śmieje, że jestem jak lekoman. Dosłownie - bo żebrzę o leki (choćby witaminy, ale to tabletki ;) więc skojarzenia miał całkiem trafne). Takie wsparcie jest dla mnie ogromną pomocą.
Jak macie jakieś niezużyte suplementy, których już nie potrzebujecie - dajcie znać ;)
Brrrrr... mróz trzyma ostro.
Za oknem mróz trzyma od kilku dni ostro.
Jest tak mroźno, że nawet psa do domu zabieramy na noc, a nawet w ciągu dnia by zjadł coś ciepłego i się ogrzał jeśli nie ma słońca.
Kocina nasza nie chce wychodzić z domu - jak wyjdzie to za 3 minutki już na parapecie kuchennym siedzi i zagląda przez szybę by go wpuścić.
Ja nadal wojuję z ulotkami, ale pogoda jest mało sprzyjająca. Ja od zawsze chyba źle znoszę zimno - szybko marznę niezależnie od ilości warstw ubrania i ich grubości. Pewnie związane jest to z krążeniem, które jest u mnie słabe. Do tego stopy i dłonie jak sopelki i potwornie bolą. Wczoraj chwilę przeszłam na dworze i weszłam do sklepu zrobić zakupy, to nie wiedziałam co począć z dłoniami. Nie miałam czucia a do tego ból...
Leczenie idzie jednak do przodku, choćby w takich maleńkich szczególikach widać. Wraca ból oka - nie wiem czy bardziej za okiem, czy gałka oczna, ale boli to chore oko. Nadwrażliwość na światło chyba jest dobrym objawem, bo już od dłuższego czasu nic sie nie działo. Pojawiają się jakieś kolory, a jak do tej pory wszystko było szare - więc reakcja jakas jest.
Druga sprawa - powraca ciepło w stopach. Moje nogi nie są wiecznie lodowate, zimne... wieczorami potrafią być ciepłe, różowe... tylko to jest jakby herx u mnie, bo na metronidazolu i razem z bólem mniejszych stawów. Do tego fajnego ciepła również pieczenie a czasem palenie podeszw i dziwne mrowienie łydek.
Dzisiaj mój kręgosłup boli tak, jakbym dźwigała całą noc, albo skopała cały ogródek szpadelkiem. Tylko oprócz sprzątania i obiadu, to ja naprawdę nie zwojowałam nic więcej bo nie miałam weny i werwy.
W ramach sprzątania w lodówce i zakupu tanich warzyw rodzina konsumowała pizzę na obiad.Ja tylko patrzyłam i wąchałam ;D
Jest tak mroźno, że nawet psa do domu zabieramy na noc, a nawet w ciągu dnia by zjadł coś ciepłego i się ogrzał jeśli nie ma słońca.
Kocina nasza nie chce wychodzić z domu - jak wyjdzie to za 3 minutki już na parapecie kuchennym siedzi i zagląda przez szybę by go wpuścić.
Ja nadal wojuję z ulotkami, ale pogoda jest mało sprzyjająca. Ja od zawsze chyba źle znoszę zimno - szybko marznę niezależnie od ilości warstw ubrania i ich grubości. Pewnie związane jest to z krążeniem, które jest u mnie słabe. Do tego stopy i dłonie jak sopelki i potwornie bolą. Wczoraj chwilę przeszłam na dworze i weszłam do sklepu zrobić zakupy, to nie wiedziałam co począć z dłoniami. Nie miałam czucia a do tego ból...
Leczenie idzie jednak do przodku, choćby w takich maleńkich szczególikach widać. Wraca ból oka - nie wiem czy bardziej za okiem, czy gałka oczna, ale boli to chore oko. Nadwrażliwość na światło chyba jest dobrym objawem, bo już od dłuższego czasu nic sie nie działo. Pojawiają się jakieś kolory, a jak do tej pory wszystko było szare - więc reakcja jakas jest.
Druga sprawa - powraca ciepło w stopach. Moje nogi nie są wiecznie lodowate, zimne... wieczorami potrafią być ciepłe, różowe... tylko to jest jakby herx u mnie, bo na metronidazolu i razem z bólem mniejszych stawów. Do tego fajnego ciepła również pieczenie a czasem palenie podeszw i dziwne mrowienie łydek.
Dzisiaj mój kręgosłup boli tak, jakbym dźwigała całą noc, albo skopała cały ogródek szpadelkiem. Tylko oprócz sprzątania i obiadu, to ja naprawdę nie zwojowałam nic więcej bo nie miałam weny i werwy.
W ramach sprzątania w lodówce i zakupu tanich warzyw rodzina konsumowała pizzę na obiad.Ja tylko patrzyłam i wąchałam ;D
środa, 1 lutego 2012
Mój Synek będzie przedszkolakiem :D
Hurra!!!
Kacperek dostał się do oddziału przedszkolnego dla 3-4 latków przy szkole Werci.
Nie macie pojęcia jak bardzo się cieszę, ile spraw mi to ułatwi.
Na pierwszy miesiąc nie planuję większych zmian - zanim się zaklimatyzuje i zapozna to pewnie pełnych godzin nie będzie zostawał, druga sprawa to choroby...
No własnie, choróbska nas się trzymają.
Wczoraj Kacperek jadł obiad i w trakcie zaczął zwracać. Wymioty były bardzo silne, że się wystraszyłam.
Położył się zmęczony... a jak chciałam go przebrać, bo się spocił to już był rozpalony. W ciągu godziny moje dziecko miało 39* i gorączka rosła. Dostał czopek, bo syropki wszelakie by oddał zaraz.
Byłam u pediatry, ale nie wiadomo do końca co się z tego wykluje - może angina, może jelitówka... wszystko jest możliwe.
Na razie zbijam gorączkę, poję dużo, jedzenie płynne i delikatne, smecta, probiotyki i p/gorączkowe.
Co do przedszkola - bardzo się cieszę, że mały pójdzie do przedszkola bo będzie miał kontakt z dziećmi.
Będzie miał wzorce (Weronika ma zachowania czasami odbiegające od norm, a innych dzieci wokoło brak), uczył się innych zachowań. Może się wyciszy troszeczkę bo jednak tam zajęcia i zabawy są ukierunkowane bardziej.
Dla mnie to ogromna pomoc - kilka godzin na załatwienie spraw. Lekarz, urząd czy nawet zakupy bez dziecka, to ułatwienie.
Będe mogła wreszcie załatwić rehabilitację, jechać na zabiegi. Już jakiś czas myślałam jak rozwiązać ten problem, ale nie miałam go z kim zostawić.
Jego przedszkole jedyn słowem jest z korzyścią dla wszystkich. Nawet Weronika się cieszy, że dni kiedy nie ma lekcji, będzie sama w domu :D
Kacperek dostał się do oddziału przedszkolnego dla 3-4 latków przy szkole Werci.
Nie macie pojęcia jak bardzo się cieszę, ile spraw mi to ułatwi.
Na pierwszy miesiąc nie planuję większych zmian - zanim się zaklimatyzuje i zapozna to pewnie pełnych godzin nie będzie zostawał, druga sprawa to choroby...
No własnie, choróbska nas się trzymają.
Wczoraj Kacperek jadł obiad i w trakcie zaczął zwracać. Wymioty były bardzo silne, że się wystraszyłam.
Położył się zmęczony... a jak chciałam go przebrać, bo się spocił to już był rozpalony. W ciągu godziny moje dziecko miało 39* i gorączka rosła. Dostał czopek, bo syropki wszelakie by oddał zaraz.
Byłam u pediatry, ale nie wiadomo do końca co się z tego wykluje - może angina, może jelitówka... wszystko jest możliwe.
Na razie zbijam gorączkę, poję dużo, jedzenie płynne i delikatne, smecta, probiotyki i p/gorączkowe.
Co do przedszkola - bardzo się cieszę, że mały pójdzie do przedszkola bo będzie miał kontakt z dziećmi.
Będzie miał wzorce (Weronika ma zachowania czasami odbiegające od norm, a innych dzieci wokoło brak), uczył się innych zachowań. Może się wyciszy troszeczkę bo jednak tam zajęcia i zabawy są ukierunkowane bardziej.
Dla mnie to ogromna pomoc - kilka godzin na załatwienie spraw. Lekarz, urząd czy nawet zakupy bez dziecka, to ułatwienie.
Będe mogła wreszcie załatwić rehabilitację, jechać na zabiegi. Już jakiś czas myślałam jak rozwiązać ten problem, ale nie miałam go z kim zostawić.
Jego przedszkole jedyn słowem jest z korzyścią dla wszystkich. Nawet Weronika się cieszy, że dni kiedy nie ma lekcji, będzie sama w domu :D
czwartek, 26 stycznia 2012
Księgowanie 1% za rok 2010 zakończone.
Mam informację z fundacji, że zakończono księgowanie 1% za rok 2010.
DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM za okazane serce i przekazanie tych pieniążków na moje leczenie.
Dzięki Wam mam większe szanse na pokonanie tego bakcyla, który tak bardzo utrudnia mi życie.
Ponieważ wiem, że kilku wpłat brakuje bardzo proszę o informację, jeśli ktoś nie odnajdzie swojej wpłaty.
DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM za okazane serce i przekazanie tych pieniążków na moje leczenie.
Dzięki Wam mam większe szanse na pokonanie tego bakcyla, który tak bardzo utrudnia mi życie.
Ponieważ wiem, że kilku wpłat brakuje bardzo proszę o informację, jeśli ktoś nie odnajdzie swojej wpłaty.
| 106,30 zł | opp | Urząd Skarbowy w Głownie, --, -- -- |
| 25,40 zł | opp | Urząd Skarbowy w Głownie, --, -- -- |
| 29,80 zł | opp | Pierwszy Urząd Skarbowy w Poznaniu, --, -- -- |
| 17,40 zł | opp | Urząd Skarbowy Warszawa-Bielany, --, -- -- |
| 67,80 zł | opp | Urząd Skarbowy w Pruszkowie, --, -- -- |
| 85,20 zł | opp | Urząd Skarbowy w Płocku, --, -- -- |
| 77,20 zł | opp | Urząd Skarbowy w Płocku, --, -- -- |
| 7,80 zł | opp | Urząd Skarbowy w Płocku, --, -- -- |
| 48,20 zł | opp | Pierwszy Urząd Skarbowy w Katowicach, --, -- -- |
| 35,90 zł | opp | Urząd Skarbowy w Bełchatowie, --, -- -- |
| 14,30 zł | opp | Urząd Skarbowy w Żyrardowie, --, -- -- |
| 33,60 zł | opp | Urząd Skarbowy w Wołominie, --, -- -- |
| 33,50 zł | opp | Urząd Skarbowy w Płocku, --, -- -- |
| 72,30 zł | opp | Urząd Skarbowy w Pruszkowie, --, -- -- |
| 69,70 zł | opp | Urząd Skarbowy w Gostyninie, --, -- -- |
| 77,60 zł | opp | Urząd Skarbowy w Gostyninie, --, -- -- |
| 37,00 zł | opp | Urząd Skarbowy w Świnoujściu, --, -- -- |
| 6,70 zł | opp | Urząd Skarbowy w Gostyninie, --, -- -- |
| 54,80 zł | opp | Urząd Skarbowy w Słupsku, --, -- -- |
| 27,00 zł | opp | Urząd Skarbowy Poznań-Grunwald, --, -- -- |
| 79,70 zł | opp | Urząd Skarbowy w Wałbrzychu, --, -- -- |
| 31,90 zł | opp | Urząd Skarbowy w Żyrardowie, --, -- -- |
| 18,70 zł | opp | Urząd Skarbowy w Bełchatowie, --, -- -- |
| 15,00 zł | opp | Pierwszy Urząd Skarbowy w Katowicach, --, -- -- |
| 54,10 zł | opp | Urząd Skarbowy w Siedlcach, --, -- -- |
| 116,00 zł | opp | Urząd Skarbowy Poznań-Grunwald, --, -- -- |
| 29,90 zł | opp | Urząd Skarbowy w Gostyninie, --, -- -- |
| 12,20 zł | opp | Urząd Skarbowy w Gostyninie, --, -- -- |
| 12,30 zł | opp | Urząd Skarbowy w Słupsku, --, -- -- |
| 55,40 zł | opp | Trzeci Urząd Skarbowy Warszawa-Śródmieście, --, -- -- |
| 19,70 zł | opp | Urząd Skarbowy w Gostyninie, --, -- -- |
| 53,60 zł | opp | Urząd Skarbowy w Siemianowicach Śląskich, --, -- -- |
| 36,00 zł | opp | Urząd Skarbowy w Gostyninie, --, -- -- |
| 13,20 zł | opp | Pierwszy Urząd Skarbowy w Katowicach, --, -- -- |
| 51,70 zł | opp | Urząd Skarbowy w Nidzicy, --, -- -- |
| 12,70 zł | opp | Urząd Skarbowy Warszawa-Bielany, --, -- -- |
| 2,80 zł | opp | Urząd Skarbowy w Jaworznie, --, -- -- |
| 4,00 zł | opp | Urząd Skarbowy w Jaworznie, --, -- -- |
| 39,80 zł | opp | Urząd Skarbowy w Płocku, --, -- -- |
| 116,40 zł | opp | Urząd Skarbowy w Płocku, --, -- -- |
| 297,80 zł | opp | Urząd Skarbowy w Otwocku, --, -- -- |
| 110,00 zł | opp | Urząd Skarbowy w Płocku, --, -- -- |
| 100,30 zł | opp | Urząd Skarbowy w Płocku, --, -- -- |
| 7,20 zł | opp | Urząd Skarbowy w Płocku, --, -- -- |
Tak wygląda obecnie lista wpłat 1% - nie zmieniła się, nie doksięgowano żadnych wpłat.
Pod tym linkiem jest Ogłoszenie Fundacji jakie dane są potrzebne, bym mogła złożyć reklamację w tej sprawie.
Bardzo Was proszę - zerknijcie... i dajcie znać.
środa, 25 stycznia 2012
Kulinarne poszukiwania
Wczoraj, jeszcze przed feralnym "glebowaniem" udało mi się kupić kilka produktów, które mogę w swojej diecie wykorzystać - tylko nie mam pomysłu co z nich zrobić. Muszę wymyśleć jakieś inne rzeczy niż naleśniki, kluseczki czy pieczone ziemniaki.
Niestety po wczorajszym upadku jestem lekko poobijana, więc planów wyjściowych nie mam.
Nie zaszaleję z porządkami zbytnio, z tego samego powodu :D
Teraz się już śmieję z tego - wczoraj było odwrotnie.
Dla mnie jest nowością mąka gryczana, ryżowa, owsiana... Orkiszową dodawałam do chleba, płatki owsiane również...
Dzisiaj postanowiłam sobie, że poszukam jakiś przepisów by wykorzystać to co zdobyłam i jednocześnie może urozmaicę troszkę swój jadłospis.
Nie wiem czy tylko mam takie odczucia, czy jestem przewrażliwiona a może tak smak mi się zmienił, ale chyba mąka kukurydziana jest gorzka. Nie mogę tego jakoś zaakceptować, i nie smakują mi takie potrawy.
Czasami łamię zasady diety i dodaję pomidorki do jakiegoś sosu, odrobina papryki, czy marchewki.
Staram się ostro trzymać zakazu CUKRU, zamieniam słodzikiem albo ksylitolem.
Nie używam drożdży i mąki pszennej. Ziemniaki również jem, staram się kilka razy je odgrzewać, odsmażać, piec by były mniej "szkodliwe" :D
Mam mega napady na jakieś słodkości, pachnące, chrupiące świeże bułeczki pszenne... ach ten zapach.
Od pewnego czasu lubuję się w kapuscie duszonej. Jem ją jako dodatek do mięsa, grubego makaronu a nawet jako danie główne. Ciekawe kiedy mi się znudzi :)
Ale to jest tak proste, szybkie i smaczne, że nie tylko dla mnie jest przysmakiem.
Duszona cebulka, tak na złoto, kapusta kiszona podgotowana, odcedzona i posiekana. Wszystko razem wymieszać, jeszcze poddusić na patelni by kapusta zrobiła się szklista bardziej, doprawić pieprzem, ziołami - co kto lubi i jak czuje ;) Małżonek nawet kopytka, kluski śląskie, pyzy jadł z takim dodatkiem.
Niestety po wczorajszym upadku jestem lekko poobijana, więc planów wyjściowych nie mam.
Nie zaszaleję z porządkami zbytnio, z tego samego powodu :D
Teraz się już śmieję z tego - wczoraj było odwrotnie.
Dla mnie jest nowością mąka gryczana, ryżowa, owsiana... Orkiszową dodawałam do chleba, płatki owsiane również...
Dzisiaj postanowiłam sobie, że poszukam jakiś przepisów by wykorzystać to co zdobyłam i jednocześnie może urozmaicę troszkę swój jadłospis.
Nie wiem czy tylko mam takie odczucia, czy jestem przewrażliwiona a może tak smak mi się zmienił, ale chyba mąka kukurydziana jest gorzka. Nie mogę tego jakoś zaakceptować, i nie smakują mi takie potrawy.
Czasami łamię zasady diety i dodaję pomidorki do jakiegoś sosu, odrobina papryki, czy marchewki.
Staram się ostro trzymać zakazu CUKRU, zamieniam słodzikiem albo ksylitolem.
Nie używam drożdży i mąki pszennej. Ziemniaki również jem, staram się kilka razy je odgrzewać, odsmażać, piec by były mniej "szkodliwe" :D
Mam mega napady na jakieś słodkości, pachnące, chrupiące świeże bułeczki pszenne... ach ten zapach.
Od pewnego czasu lubuję się w kapuscie duszonej. Jem ją jako dodatek do mięsa, grubego makaronu a nawet jako danie główne. Ciekawe kiedy mi się znudzi :)
Ale to jest tak proste, szybkie i smaczne, że nie tylko dla mnie jest przysmakiem.
Duszona cebulka, tak na złoto, kapusta kiszona podgotowana, odcedzona i posiekana. Wszystko razem wymieszać, jeszcze poddusić na patelni by kapusta zrobiła się szklista bardziej, doprawić pieprzem, ziołami - co kto lubi i jak czuje ;) Małżonek nawet kopytka, kluski śląskie, pyzy jadł z takim dodatkiem.
wtorek, 24 stycznia 2012
Ech zima...
Zima nas zaatakowała... śnieg pada i pada, choć zamienia się raczej w błoto niż piękne zaspy i trzeszczący mrozem śnieżek.
Wczoraj dzień w drodze - Urząd Gminy by złożyć papierki do przedszkola Kacperkowi, potem GOPS kilka wniosków złożyć... i wreszcie do domu.
Mam wielką nadzieję, że Kacperek dostanie się do przedszkola i od 1 lutego będzie miał więcej zajęć, kontakt z dziećmi - grupą rówieśniczą. Będzie miał zapewniony inny rozwój niż tylko mama i Werka na co dzień.
Szczerze mówiąc to i dla mnie byłoby dobre - miałabym większe możliwości by załatwić cokolwiek, czy nawet jakąs wizytę u lekarza do południa obskoczyć. Może udałoby mi się rehabilitację załatwić w godzinach porannych - oj wiele spraw by się troszkę ułatwiła.
Dzisiaj zaliczyłam kolejkę w Urzędzie Skarbowym... nie myślałam, ze może być już tyle ludzi, bo to dopiero 24 styczeń... Tym samym postanowiłam jeszcze więcej ulotek w mieście rozłożyć, ale przy tej pogodzie to jedynie wywinęłam orła i ledwo się pozbierałam. Niestety podnosząc się poprawiłam i spotkałam się z taką obojętnością, jakbym była pod wpływem nie wiem czego. Widok kuli zadziałał chyba na wyobraźnię obserwatorów. Komentarze nie nadają się do przytoczenia.... Polska rzeczywistość.
Zrezygnowałam ze spacerowania i pytania o mozliwośc pozostawienia ulotek. Poczekam na lepsza pogodę.
Szkoda mi z jednej strony, bo nie jestem często w mieście...
Możecie mi wierzyć na słowo, ale dorosłym osobom jest bardzo trudno zdobyć środki na leczenie, uzyskać jakąkolwiek pomoc. Naprawdę ludzie dużo chętniej pomagają dzieciom - bo one sa bezbronne.
Rozumiem, że każdy ma swoje kłopoty... ale ja nie chowam ulotek innych osób jak kładę swoje np (bo nie możliwe jest by wszystkie zniknęły w ciągu jednego dnia). Ja zawsze pytam o to, czy mogę zostawić w danym miejscu swoje ulotki.
Jak widzicie - nawet tutaj jest walka, przepychanki...
Już kilku osobom wysłałam ulotki, które sama drukuję w tym roku. Kilka osób otrzymało plik i samodzielnie drukuje i roznosi ulotki u siebie. Jestem Wam ogromnie wdzięczna za taką pomoc - bo może choć jakaś złotóweczka więcej będzie w przyszłym roku....
Nie wiem jak moje leczenie, ale jadę cały czas na tym zestawie - Rifampicyna 300x2, Cipronex 500x2.
Do tego miałam Koci Pazur, ale teraz nie mam więc przerwa. Cała masa innych tableteczek czasami w okrojonym składzie, bo koszty balansują na krawędzi. Gdy uda mi się coś sprzedać na Alle, albo mam jakąś darowiznę to dokupuję.
Muszę zostawić troszkę zapasu na podstawowe antybiotyki, bo bez nich nie ma wcale leczenia.
Teraz zastanawiam się skąd wytrzasnąć na podróż i wizytę u doktor, bo troszkę przeciągnęłam i nawet nie ma innej opcji - muszę jechać żeby recepty miec na leki, itd... Początek roku to zawsze taki kryzys, że brak słów.
Ale ... mimo tylu złych rzeczy i tak bolesnych efektów leczenia jestem zadowolona.
Kilka drobnych szczególików- takich tyci, tyci... wróży dobrze na przyszłość.
Może takie drobiazgi w liście tych negatywnych wrażeń gubią się, ale nawet gdyby to był tylko jeden drobiażdżek to JEST i już! Nie chcę zapeszać na razie niczego.... więc nie nazwę rzeczy po imieniu :)
Wczoraj dzień w drodze - Urząd Gminy by złożyć papierki do przedszkola Kacperkowi, potem GOPS kilka wniosków złożyć... i wreszcie do domu.
Mam wielką nadzieję, że Kacperek dostanie się do przedszkola i od 1 lutego będzie miał więcej zajęć, kontakt z dziećmi - grupą rówieśniczą. Będzie miał zapewniony inny rozwój niż tylko mama i Werka na co dzień.
Szczerze mówiąc to i dla mnie byłoby dobre - miałabym większe możliwości by załatwić cokolwiek, czy nawet jakąs wizytę u lekarza do południa obskoczyć. Może udałoby mi się rehabilitację załatwić w godzinach porannych - oj wiele spraw by się troszkę ułatwiła.
Dzisiaj zaliczyłam kolejkę w Urzędzie Skarbowym... nie myślałam, ze może być już tyle ludzi, bo to dopiero 24 styczeń... Tym samym postanowiłam jeszcze więcej ulotek w mieście rozłożyć, ale przy tej pogodzie to jedynie wywinęłam orła i ledwo się pozbierałam. Niestety podnosząc się poprawiłam i spotkałam się z taką obojętnością, jakbym była pod wpływem nie wiem czego. Widok kuli zadziałał chyba na wyobraźnię obserwatorów. Komentarze nie nadają się do przytoczenia.... Polska rzeczywistość.
Zrezygnowałam ze spacerowania i pytania o mozliwośc pozostawienia ulotek. Poczekam na lepsza pogodę.
Szkoda mi z jednej strony, bo nie jestem często w mieście...
Możecie mi wierzyć na słowo, ale dorosłym osobom jest bardzo trudno zdobyć środki na leczenie, uzyskać jakąkolwiek pomoc. Naprawdę ludzie dużo chętniej pomagają dzieciom - bo one sa bezbronne.
Rozumiem, że każdy ma swoje kłopoty... ale ja nie chowam ulotek innych osób jak kładę swoje np (bo nie możliwe jest by wszystkie zniknęły w ciągu jednego dnia). Ja zawsze pytam o to, czy mogę zostawić w danym miejscu swoje ulotki.
Jak widzicie - nawet tutaj jest walka, przepychanki...
Już kilku osobom wysłałam ulotki, które sama drukuję w tym roku. Kilka osób otrzymało plik i samodzielnie drukuje i roznosi ulotki u siebie. Jestem Wam ogromnie wdzięczna za taką pomoc - bo może choć jakaś złotóweczka więcej będzie w przyszłym roku....
Nie wiem jak moje leczenie, ale jadę cały czas na tym zestawie - Rifampicyna 300x2, Cipronex 500x2.
Do tego miałam Koci Pazur, ale teraz nie mam więc przerwa. Cała masa innych tableteczek czasami w okrojonym składzie, bo koszty balansują na krawędzi. Gdy uda mi się coś sprzedać na Alle, albo mam jakąś darowiznę to dokupuję.
Muszę zostawić troszkę zapasu na podstawowe antybiotyki, bo bez nich nie ma wcale leczenia.
Teraz zastanawiam się skąd wytrzasnąć na podróż i wizytę u doktor, bo troszkę przeciągnęłam i nawet nie ma innej opcji - muszę jechać żeby recepty miec na leki, itd... Początek roku to zawsze taki kryzys, że brak słów.
Ale ... mimo tylu złych rzeczy i tak bolesnych efektów leczenia jestem zadowolona.
Kilka drobnych szczególików- takich tyci, tyci... wróży dobrze na przyszłość.
Może takie drobiazgi w liście tych negatywnych wrażeń gubią się, ale nawet gdyby to był tylko jeden drobiażdżek to JEST i już! Nie chcę zapeszać na razie niczego.... więc nie nazwę rzeczy po imieniu :)
środa, 18 stycznia 2012
czwartek, 5 stycznia 2012
Wieje, pada...
Na zewnątrz pogoda jest straszna - wieje, pada i zniechęca do wyjścia.
Ja od lat bardzo źle znoszę takie gwałtowne zmiany aury, tym razem wcale nie inaczej.
Boli mnie głowa, mięśnie, kości - chyba wszystko. Do tego psychicznie jestem w jakimś dołku.
Leczenie przynosi mi trudności, które staram się pokonywać co nie jest proste.
Żołądek zaczyna się buntować na leki rano - biorę na czczo i kładę się, ale od kilku dni nudności i jadłowstręt dają mi w kość.
Boję się, że grzybek trochę zaczął mnie opanowywać - mam trochę mało nystatyny a całkowicie wyjadłam Candidę Clear i na razie nie ma środków by zamówić więcej. Sporo leków i różnych paraleków mi się pokończyło i szarpnęło przed świętami mój portfel. Próbuję ratować się koktajlem Javo, czyli kiszona, kapusta, kiszone ogórki, czosnek, oliwa. Na pewno kilka grzeszków świątecznych w diecie w czasie świąt zrobiło swoje... ale będąc poza domem pakuję w torbę leki, potrzebne rzeczy dla dzieciaków i o jedzeniu dla siebie nie pomyślałam ;D
Dzisiaj już obiadek mam za sobą - łazanki z mąki żytniej, kapusta kiszona duszona z cebulką zasmażana... mniam, po prostu się najadłam ;)
Czasami muszę się nagimnastykować by wymyślić coś co zjem ze smakiem, co jeszcze mi się nie znudziło, co jest dozwolone... bardzo brakuje mi niektórych produktów, nie mówiąc już o słodyczach, bez których nie umiałam żyć.
Kacperek w Nowy Rok zaczął marudzić, bolał go brzuch... bałam się, że rozłoży się całkowicie. Jakoś mu przeszło. Po dwóch dniach znów wymioty... i tez przeszło. Jest cały czas marudny... ale on ostatnio wogóle jest jakiś płaczliwy, niespokojny... Kacper jest bardzo nerwowy i pobudzony. Nie wiem czy to taki okres czy ja coś robię źle jeśli chodzi o wychowanie... czasami już brak mi sił, cierpliwości i sposobów na tego młodziaka.
Weronika tak samo, ma swoje kłopoty zdrowotne od lat i są dni gdy naprawdę nie umiem do niej dotrzeć.
Czekamy cały czas na telefon ze szpitala, gdzie skierowanie czeka... nie wiem kiedy to nastąpi ale już się boję.
Nowy rok zaczął się dość ciężko, ale mam nadzieję, że potem będzie lepiej i łatwiej... chociaż nadzieja mi została.
Ja od lat bardzo źle znoszę takie gwałtowne zmiany aury, tym razem wcale nie inaczej.
Boli mnie głowa, mięśnie, kości - chyba wszystko. Do tego psychicznie jestem w jakimś dołku.
Leczenie przynosi mi trudności, które staram się pokonywać co nie jest proste.
Żołądek zaczyna się buntować na leki rano - biorę na czczo i kładę się, ale od kilku dni nudności i jadłowstręt dają mi w kość.
Boję się, że grzybek trochę zaczął mnie opanowywać - mam trochę mało nystatyny a całkowicie wyjadłam Candidę Clear i na razie nie ma środków by zamówić więcej. Sporo leków i różnych paraleków mi się pokończyło i szarpnęło przed świętami mój portfel. Próbuję ratować się koktajlem Javo, czyli kiszona, kapusta, kiszone ogórki, czosnek, oliwa. Na pewno kilka grzeszków świątecznych w diecie w czasie świąt zrobiło swoje... ale będąc poza domem pakuję w torbę leki, potrzebne rzeczy dla dzieciaków i o jedzeniu dla siebie nie pomyślałam ;D
Dzisiaj już obiadek mam za sobą - łazanki z mąki żytniej, kapusta kiszona duszona z cebulką zasmażana... mniam, po prostu się najadłam ;)
Czasami muszę się nagimnastykować by wymyślić coś co zjem ze smakiem, co jeszcze mi się nie znudziło, co jest dozwolone... bardzo brakuje mi niektórych produktów, nie mówiąc już o słodyczach, bez których nie umiałam żyć.
Kacperek w Nowy Rok zaczął marudzić, bolał go brzuch... bałam się, że rozłoży się całkowicie. Jakoś mu przeszło. Po dwóch dniach znów wymioty... i tez przeszło. Jest cały czas marudny... ale on ostatnio wogóle jest jakiś płaczliwy, niespokojny... Kacper jest bardzo nerwowy i pobudzony. Nie wiem czy to taki okres czy ja coś robię źle jeśli chodzi o wychowanie... czasami już brak mi sił, cierpliwości i sposobów na tego młodziaka.
Weronika tak samo, ma swoje kłopoty zdrowotne od lat i są dni gdy naprawdę nie umiem do niej dotrzeć.
Czekamy cały czas na telefon ze szpitala, gdzie skierowanie czeka... nie wiem kiedy to nastąpi ale już się boję.
Nowy rok zaczął się dość ciężko, ale mam nadzieję, że potem będzie lepiej i łatwiej... chociaż nadzieja mi została.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
